Mnie tam nie ma! Tu jestem - bez ciebie, Tu, gdzie w próżni mijają wieczory! Zmienionego, nim przywrzesz do łona, Wiem, że poznasz po łkaniu przewiny!... Czekaj na mnie, w cień własny wpatrzona, Przyjdę jutro, choć nie znam godziny... /on przyjdzie / choć nie znam godziny / poczekasz ze mną? /
komentarze [5]


czytam. >>
czwartek, 28 lutego 2008 11:38:58

nie ma natłoku emocji ani myśli.
tylko czasem brakuje już sił chyba.
nie dzieje się zbyt wiele wokół mnie. ale zapomniałam już jak to jest gdy nie dzieje się nic.
dzielę swój czas pomiędzy irytację a zachwyt, książki i mało udane metafory.
nie cenię ani mojego czasu ani ludzi na których jestem tak często skazana. tylko 2 dni w tygodniu odpoczynku od obłudy, kiczu i impotencji emocjonalnej.
bardzo piękne dwa dni. a teraz 3 gratis bo się nawracają ci co i tak nawrócić się nie dadzą na drogę zrozumienia. cierpliwości i wiary w nielogiczne
ja nawet nie próbuję bo ani nie jestem od niech lepsza ani gorsza, ale nawracać się nie zamierzam.
telefony dzwonią. karzą mi uciekać jak najszybciej, jak najdalej... i ucieknę, obiecuję za niecałe 2 lata.

komentarze [5]


pseudoromantyzm. >>
piątek, 28 grudnia 2007 17:32:34

wypadałoby napisać coś paskudnie dosadnego odnośnie pieprzonych świąt i "szczęśliwego" nowego roku, ale chyba się nie wysilę.
smutek uczepił się moich włosów i uwił gniazdo.
mimowolnie zaczynam go lubić. choć za dużo gada.
smutek to facet, jestem tego pewna. wczoraj nawet zaplótł mi warkoczyk przez telefon opowiadając że mnie rozumie.
a jednak mu nie wierzę. panie smutek, znałam już kilku takich.
mordy jak ze snu, wzruszające wynurzania na temat waszego pseudo romantyzmu opartego na zaspokajaniu chuci, jakoś mnie to wszystko nie interesuje.
w ogóle panie smutek, żaden z waszego nędznego gatunku mnie aktualnie nie interesuje. nie żebym zmieniła upodobania. po prostu, nudni jesteście i zbyt zawodni.
nie umiem już kochać. i jednak nie chce sobie przypomnieć jak to jest.

komentarze [6]


ułuda >>
poniedziałek, 17 grudnia 2007 00:14:13

jeszcze boję się używać podobnych słów jak Twoje.
to jest tak, jakbyśmy nigdy nie zaczęli.
wtulam się i cicho, cichutko słucham Twoich myśli.
dziwne, prawda ?
tak rzadko jesteś przy mnie, a jednak to wystarczy.
i tacy jesteśmy piękni w swoim zapatrzeniu.
mój Ty Rozmarynie...

wiesz, to nie jest ani dla Ciebie, ani dla mnie.
lojalność to nie jest kwestia uczucia, ale zasad.
zanim oni to zrozumieją, mnie tu już nie będzie.
bo woła mnie świat.

i wieczorem, z fajką i dymem co mnie owiewa jak aureola, rozmyślam o Tobie, o nich, o sobie.
o zbawiennym piciu i zapomnieniu, o książkach w empiku, o mojej gitarze, która jakby przestała mnie słuchać...
rozmyślam o sprawach mało ważnych, bo boję się pomyśleć co będzie kiedy otworze oczy i Ty znowu znikniesz.
do widzenia
do zobaczenia...

komentarze [12]


byle nie letni. >>
środa, 5 grudnia 2007 18:26:42

bądź zimny
bądź gorący
kochaj
nienawidź
ale nigdy pomiędzy.
masz być twardy a nie miętki.
i pozwalam Ci płakać. bylebyś miał Jego spojrzenie.

chciałabym...
przypomnieć sobie jak to jest być zakochaną.
nienawidzę ludzi letnich.
niezdecydowanych.
nieprawdziwych i zasmarkanych.
takich co nie potrafią słuchać a oczekują słuchacza w Tobie.
cholera jasna kolorowa i błyszcząca!
oduczyłam się pisać zdań złożonych.


komentarze [9]


to tak jakbym... >>
wtorek, 13 listopada 2007 19:38:58

to tak jakbym zakopywała się żywcem.
leżę spokojnie i płaczę.
ale po co to mówić.
że ja płaczę ?
ja nie mam prawa.
trzeba zapomnieć o łzach, o tym że świat nas nie chce,
nawet jeśli go kochamy.
zaczyna mi brakować powietrza.
ale jeszcze kilka miesięcy, dni, godzin.
usnę spokojnie.
i nie będę nikogo potrzebować.
bo sny nie potrzebują sprzymierzeńców.

"zegary tak spieszą się, biegną dnie i noce..."

to tak jakbym się roztapiała kawałek po kawałku.
bogowie mnie nie chcą,
spływam więc w kierunku drzew.
ich korzenie przyjmują mój sen spokojnie.
kołysząc się w krótką kołysankę.

komentarze [8]


chcecie pytać ? >>
piątek, 2 listopada 2007 00:06:55

Nie radzę. nie przez najbliższe godziny, dni.
Kot mi zdechł.
I śpię ost. w pokoju siostry, bo na wszystkich świętych to straszydło z góry się obudziło.
Tak, tak.
W pewien, niezgłębiony dla mojego umysłu sposób, co jakiś czas po moim strychu i okolicach zaczyna dreptać jakaś istota pozaziemska.
Ostatnio na tyle bezczelna, że otworzyła gwałtownie drzwi do jednego z pokoi, spacerując całkiem spokojnie i całkiem głośno, doprowadzając mnie tym samym do obłędu.
3 godziny po zajściu zdechł mój kot.
Udusił się i była to mało przyjemna scenka.
Miał wypadek kilka dni wcześniej i prawdopodobnie, pękła mu przepona.
Następnego dnia stanęłam przy felernych drzwiach, zwymyślałam duszka i wrzasnęłam, że teraz to on się może bujać i żeby z łaski swojej spierdalał.
Chyba poskutkowało, bo od wczoraj nie drepcze. Tfuuu.
Ale wiecie... Gdy rozum śpi... Budzą się upiory.
Czas wrócić do realnego życia, własnego pokoju i spokoju ducha, Tfuu umysłu. I po co ja wam to wszystko opowiadam ?
A w sumie... Możecie potraktować to jako sajens fikszyn. Proszę Bardzo.

komentarze [10]


syndrom sztokholmski... >>
niedziela, 21 października 2007 00:08:09

Może choć część z was wie na czym polega syndrom sztokholmski.
Fascynujące bywają pewne paradoksy psychologiczne.

Falsetem wyśpiewane wyrzuty, będące jednak zapewnieniem głębokiej więzi zakładników i porywaczy - Muse... Dobrze to na mnie działa.
Nawet mój kot rozumie, że lepiej teraz uważać na siebie i spieprzać jak najdalej, bo atmosfera się zagęszcza.
Zadziwiające, że dom - ostoja staje się czasem dla człowieka klatką pełną złowieszczych wizji. Ale jeszcze jest dużo, dużo czasu. I trzeba go wreszcie spożytkować na to co teraz najważniejsze.
Zabijam japońskich samurajów w grze mojej siostry i usiłuje wyciągnąć obietnice zapomnienia i lojalności razem z wokalistą Muse moim marnym mezzosopranem... Ach, to Muse, nie dość że kojarzy mi się z Sake, to jeszcze mnie prześladuje.
I wiecie co ?
Lubie psujące się autobusy.
Dzięki nim można nie tylko odświeżyć, ale i zawrzeć wiele interesujących znajomości.
Dzięki... Za SDM i jest już za późno, nie jest za późno... I za wszystko inne. Bo mam mnóstwo czasu i nie stracę go. Dobrze, że wreszcie nadrabiam. (aż się prosi o uśmiechniętą emotkę, ale nie, może wytrzymam....)

komentarze [7]


motywacyje... >>
sobota, 13 października 2007 00:14:50

wpadłam znów w literacki szał.
czytam po nocach, oczu nie oszczędzam, zaniedbuje nawet sny i nie zapamiętuje prawie żadnego.
pozytywizm polski połyka mnie po troszku.
lubię pozytywizm... ukazuje zło, brak skrupułów, to, że bajki kończą się czasem źle, a czasem winni są ukarani a ofiary wynagradzane.
cenię psychologiczne podejście do opisów postaci, przepięknie umieszczone tło historyczne, bądź opis czasów rzeczywistych autorowi.
ach, chciałabym kiedyś dojrzeć do tego i napisać coś, z czego choć ja byłabym zadowolona.
tymczasem w świecie rzeczywistym, dalekim od moich literackich pasji - nudno, jesiennie, budowlańcy przekopują pół ulicy przed moim domem i prąd nam siada, kiedy włączają maszyny.
o motywacji mowy być nie może. ambicji chwilowo brak, a zadań przede mną się mnoży, oj mnoży.
i byle podołać i pokonać własne słabości. a wyniosę z tego więcej niż przez rok w nowej roli. (niewtajemniczonych nie wtajemniczam, wtajemniczeni i tak chyba się nie skapną o co mi idzie.)
dobranoc moi mili. słodkich snów, nie patrzcie w okno po przebudzeniu, a może coś zapamiętacie.
ach, jak dawno nikt nie życzył mi słodkich snów.


ehe no i jeszcze jedna rzecz. nowym atrybutem zakochanych - telefon komórkowy i gg.
a gdzie romantyzm listów perfumowanych i powłóczystych spojrzeń - ja się pytam ?

komentarze [7]


nie znam wesołych piosenek. >>
piątek, 5 października 2007 13:41:49

tak jakoś dziwnie wyszło, że sobie to uświadomiłam.
co u mnie ?
ano dziś się budzę i oczu nie mogę otworzyć... przez 10 minut usiłowałam rozkleić powieki.
jak się już udało, przybyłam do mamy ogłaszając że coś jest nie tak.
nie wiem czemu krzykneła hihih
wyszło szydło z worka. po ponad 3 tygodniach dziwnego przeziębienia: zapalenie zatok sitowych i spojówek.
mam oczy jak króliczek i to wcale nie plejboja.
ale po podaniu kilku leków widzę już w miarę dobrze.
skoro siedzę na kompie i pisze to ślepa na pewno nie jestem. hihi

za to spędziłam cudowny dzień z moją mamą (anioł nie kobieta)
kij, że u lekarzy, potem jeżdżąc po koninie z Panią Matką jako przewodniczką ślepych, szukając kumpeli w szczytnym celu oddania jej zeszytów.
nic z tego oczywiście nie wyszło ale się starałyśmy.
aha i opanowałam pisanie smsów z zamkniętymi oczyma. w sumie to nie trudne. mogę udzielać korków z tej dziedziny. ktoś chętny ?

ale w sumie nie powinnam narzekać, jest parę złych rzeczy jakie ost się mi przydarzyły, ale to nic nie znaczące pierdoły.
z drugiej strony nie zdarzyło się za wiele miłego ale nie mam ochoty rozczulać się więcej, choć i wy i ja wiem, że to moja domena i w tym nikt mnie chyba nie przebije.
więc miłego tygodnia moi mili. aha i zmieniłam nicka na last.fm, jakbym kogoś pomineła to skomentować na shocie u ahinoor albo od razu wysłać zaproszenie.
pozdrawiam.

komentarze [12]


opozycyjni wobec wszechświata. >>
sobota, 22 września 2007 16:24:16

my w próżni, w stanie nieważkości...
nienawidzę tego świata telewizorów.

wczoraj było ognisko, Niemcy, piwo cytrynowe i jołziomy atakujące słowem i gestem (2 na 22 naszych, na pewno by coś wskórali).
i starzy znajomi się odezwali.
ale nastrój wybitnie nierozrywkowy. a z Niemcami gadałam tylko po angielsku.

komentarze [12]


starego zderzenia z nowym. >>
sobota, 15 września 2007 16:23:08

uczymy się kochać i zapominać przez całe życie.
kiedy nie kochamy, zapominamy...
i tak toczy się nasza bolesna egzystencja.
nie zależy ludziom dzisiaj na pamięci.
traktują ją po macoszemu.
a Ci co chcą pamiętać nie zachodzą wysoko w drabinie społeczeństwa.
może trzeba zapomnieć o wszystkim, o naszej historii i kulturze i poddać się nowym nurtom, które i tak mimowolnie sięgają do podstaw ?

nie potrafię ostatnio kochać, więc zapominam, ba zapomniałam i tylko w przelocie jakieś zdanie, słowo, zdjęcie, czy spotkanie, przypominają o tamtym roku, o poznawaniu, podmienianiu uczuć i o sprzecznych sygnałach.
wszystko wokół toczy się jakoś dotąd nie spotykanym, radosnym torem.
i tylko sienkiewicz, kaczmarski, fogg i baczyński...
ich stare opowieści wytrącają mnie z tego toru.


komentarze [11]


czysto teoretyczne... >>
sobota, 1 września 2007 23:35:55

problemy na poziomie metafizycznym.
powinnam pomyśleć nad filozofią choć i tak tych kierunków na przyszłość się nazbierało.
nie mam czasu.
tak dużo się wokół mnie ost dzieje.
mogłam iść na to jamsesion a nie dupą w domu i ćwiczyć efekt pędu na mej cudnej połamanej gitarce.
taki samotnik się ze mnie robi.
a może uczę się bycia sama.
bo sama byłam zawsze a dopiero teraz się dostosowuje.
i brak mi tylko klimatu samotnej drogi do domu i deszczu i chmur i blasku latarni i kałuży pod nogami... ale to będzie... za chwile.
przecież jesień się zbliża.
i stary, piękny świat tak bardzo się oddala.
i wy się oddalacie.
i duchy.
i babie lato jakoś już się nie plącze w moich myślach.

komentarze [5]


prama. >>
wtorek, 28 sierpnia 2007 11:34:30

poczaruje wam, chcecie trochę magii ?
albo nie.
a po co wam to ?
łi tam.

trudno opisać to co doświadczyłam przez te 14 dni
nagłe zetknięcie po 2 tyg izolacji ze wszystkimi znajomymi.
przedwczoraj najpierw 7 godz podróży, potem krótki odpoczynek i koncert hey
rozmowy na przystanku do 2 prawie,
wczoraj wizyta ogórków i pokrzywy niepokorne na mojej działce.
kalendarz mam zapełniony spotkaniami aż do pierwszego dnia szkoły.
słucham grzecznie rady ewy i uczę się być sama.
nie myślałam ze coś się rozkręci w te wakacje.
a wygląda że odwrotnie.
i bardzo dużo się zmieniło.
ale chyba tylko na lepsze.

komentarze [3]


tak cicho... >>
piątek, 10 sierpnia 2007 21:06:54

niedługo wyjeżdżam.
sierpień mnie pożera.
do kosteczek mojej samowoli.
i do resztek pseudowolności.
prawie płacze słuchając czarnego bluesa o 4 nad ranem.
nauczyłam się grać majkę :P
staram się robić coś sensownego.
staram się...
w niedziele wyjeżdżam, a na razie
sierpień ludożerca cicho wgryza się w moją samoocenę.
byłam u fryzjera.
i pamiętajcie dzieci - fryzjer boli.
niekobieco
nieefektownie
nieprzyjemnie
mi teraz.
ale są i plusy.
chłodniej w kark, świeższe myśli.
bzdury, wiem.
jak w amoku.
coś śnię, z jakiegoś powodu mi źle.
nie potrzebuje trudnych słów aby o tym pisać.

nie mogę zrozumieć, że tak łatwo można stracić cele.
i wszystko, wszystkich których się znało.
brakuje mi tego co było rok temu.
tego wszystkiego co straciłam przez to gówniane liceum.
brakuje mi chłopaków z byłej klasy, dziewuch moich z którymi już nawet nie pamietam co robiłam, ale przecież było nam razem dobrze.
a teraz ?
teraz nie ma nic.

pustke i samotność i bezsenność nieuleczalne.
dlaczego zawsze czuję się samotna ?
to ta sławetna klątwa rodzinna ?
być może.
może kiedyś przełamię tę samotność. może.

komentarze [9]

2006
czerwiec (9)
lipiec (10)
sierpien (4)
wrzesień (7)
październik (10)
listopad (10)
grudzień (13)

2007
styczeń (7)
luty (5)
marzec (7)
kwiecień (8)
maj (7)
czerwiec (5)
lipiec (5)
sierpien (3)
wrzesień (3)
październik (4)
listopad (2)
grudzień (3)

2008
luty (1)
kwiecień (1)

2009
sierpien (1)



justynciaktwierdza-kokoszymoherowy-kapeluszsodomaceratamlody-wertersalekzostanmojadziwkazapchlony-dziwak
moje. inspirowane fragmentem wiersza B.Leśmiana i czekające na dopracowanie.